Bułki bezglutenowe wegańskie

Bułeczki są naprawdę smaczne – nie pękają, są miękkie i elastyczne. 

Bardzo polecam ten przepis!

Składniki

  • 170g mąki ryżowej
  • 150g mąki owsianej
  • 110g mąki ziemniaczanej
  • 90g mąki gryczanej
  • 80g mąki z tapioki
  • 60 g łusek babki jajowatej (to ważny składnik, nie pomijać i lepiej nie zamieniać na siemię lnianie, gdyż ciasto chłonie inaczej wodę)
  • 14g drożdży instant
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki cukru trzcinowego
  • 900 – 950 ml ciepłej wody
  • 80 ml oleju rzepakowego

Wykonanie

Do miski dodać wszystkie suche składniki i dokładnie je wymieszać. Stopniowo dolewać ciepłą wodę i mieszać ciasto – najlepiej użyć robota kuchennego z hakiem do ciasta drożdżowego. Uważać, aby ciasto nie było zbyt rzadkie, gdyż bułki nie będą trzymać kształtu.  

Po dolaniu odpowiedniej ilości wody – dodać olej i dalej wyrabiać, ok. 5 min. Ciasto powinno być miękkie i elastyczne, będzie lepiło się do dłoni. Nie może się jednak zbytnio przelewać. 

Wyrobione ciasto przykryć i zostawić w ciepłym miejscu bez przeciągów na ok. 45 min., do wyrośnięcia. 

Wyrośnięte ciasto uderzyć pięścią, chwilę wyrobić. Nie przesadzać z tym biciem. Raz, a porządnie wystarczy 🙂 

Posmarowanymi olejem lub posypanymi mąką ziemniaczaną dłońmi uformować 15 kulek.  Najlepiej robić to w ten sposób, aby uformować kształt połksiężyca/pieroga, a jego rogi zawinąć na spód. Dzięki temu osiągniemy zgrabne kuleczki. Bułeczki ułożyć na dwóch dużych wyłożonych papierem do pieczenia blaszkach – zostawić odpowiednie odstępy, lekko spłaszczyć je dłonią. Ale bez przesady – lekko, nie zrobić z nich placków. 

Zostawić do wyrośnięcia na ok. 30 min, przykryte ręcznikiem kuchennym. 

Finał:

Posmarować wodą (w temperaturze pokojowej, można pomieszać z oliwką) i włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (góra- dół). Piec ok 40 min. Piec partiami – czyli najpierw pierwszą, a następnie drugą blachę.

Studzić na kratce. 

Fitkulinarnie
Pani Marchewka, bardziej świadoma, dbająca o siebie i innych. Gotuję od zawsze, jest to moja wielka pasja, więc postanowiłam podzielić się z Wami sprawdzonymi recepturami na pyszne, ale jednocześnie zdrowe dania. Znajduję balans pomiędzy smakiem, a odchudzaniem potraw. Przed Wami zbiór przepisów, fit- porad, ale również mądrości inaczej oraz opowieści dziwnej treści. Zapraszam do wspólnej wycieczki przez zdrowe dania okraszone dużą dawką humoru!

Opowieści dziwnej treści Pani Marchewki

Próba znalezienia odpowiedniej receptury na bułki bezglutenowe to droga kręta, wyboista i pełna uskoków. Bywało różnie – niektórymi można było wbijać gwoździe, inne śmiało służyć mogły za hydrauliczną uszczelkę, kolejne bez przeszkód jako deski do rozbicia przez utalentowanego karatekę. Musiałby być utalentowany – inny nie poradziłby sobie z taką twardą masą.

Niech Was nie zwiedzie wyobrażenie o chrupiących bułeczkach, które pozostają świeże przez kilka dni. No, nie da się. Jak to śpiewają niektórzy – tak już musi być, no sorry. I że tak zacytuję jeszcze jednego klasyka – taki mamy klimat. ALE! Nie ma co się łamać. Oto wchodzę ja – cała na biało. Od mąki. Ziemniaczanej. I z tapioki. I przynoszę dobrą nowinę. Oto są – naprawdę świetne, miękkie bułki bez glutenu! Weźta i spróbujta. Warto! Tylko te, których nie zjeta od razu – se zamroźta zaraz po tym, jak wystygną. 

No i nie przeraźcie się, że wyjdą ciemne. Gdy zrobiłam im pierwsze zdjęcia jeden z Kolegów podsumował – no dobra, ale źmioki będziesz tu wstawiać? No to otóż nie są to źmioki. Te bułki są po prostu ciemne 🙂

 

A jakie są Wasze doświadczenia z bezglutenowymi wypiekami?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *