Mazurek bezglutenowy z masą kakaowo-daktylowo-migdałową

Kolejna propozycja na Wielkanoc. Kruche ciasto i pyszna masa – wszystko się zgadza. Naprawdę musicie spróbować.

Ciasto

  • 50g mąki migdałowej
  • 80g mąki ryżowej
  • 80g mąki ziemniaczanej
  • 70g miód
  • 70g oleju kokosowego
  • 2 łyżki siemienia lnianego złocistego, mielonego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Masa

  • 170 g daktyli
  • 50 g migdałów
  • pół szklanki mleka (lub mniej, w zależności od konsystencji)
  • 1,5 łyżki oleju kokosowego
  • 3 duże łyżki gorzkiego kakao
  • 2 łyżki miodu/syropu klonowego (można pominąć, jeśli wystarczy nam słodycz z daktyli)
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego

Dodatkowo

  • rodzynki
  • żurawina
  • płatki migdałowe
  • liofilizowane truskawki
  • lub inne, dowolne bakalie, które lubicie

Wykonanie

Spód

Wszystkie składniki połączyć i szybko zagnieść na gładką masę.

Rozłożyć je w średniej wielkości blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, podziurkować widelcem i schłodzić w lodówce przez ok. 30 min.

Schłodzony spód upiec w temperaturze 180 stopni przez 15 minut.

Masa

Daktyle moczyć w gorącej wodzie ok. 30 min. 

Odsączone daktyle, migdały i pozostałe składniki umieścić w misce i zblendować na gładką masę.

Finał

Na “uklepany” spód ułożyć pokrojone w plasterki i skropione sokiem z cytryny banany. Następnie wyłożyć schłodzony budyń, polać karmelem. Wyrównać. Posypać wiórkami kokosowymi i wstawić na kilka godzin do lodówki celem stężenia.

Fitkulinarnie
Pani Marchewka, bardziej świadoma, dbająca o siebie i innych. Gotuję od zawsze, jest to moja wielka pasja, więc postanowiłam podzielić się z Wami sprawdzonymi recepturami na pyszne, ale jednocześnie zdrowe dania. Znajduję balans pomiędzy smakiem, a odchudzaniem potraw. Przed Wami zbiór przepisów, fit- porad, ale również mądrości inaczej oraz opowieści dziwnej treści. Zapraszam do wspólnej wycieczki przez zdrowe dania okraszone dużą dawką humoru!

Opowieści dziwnej treści Pani Marchewki

Przez długi czas było dla mnie zagadką, jak udawało mi się za młodu (czyli wtedy, gdy na świecie nie było jeszcze węgla) miesiącami siedzieć na sztywnej diecie. Aż pewnego dnia przyjrzałam się bliżej swoim kosmetykom: krem do rąk – odżywczy, krem do stóp – odżywczy, krem do twarzy – odżywczy… I wtedy stało się dla mnie jasnym. Jestem jednokomórkowym organizmem, pochłaniającym pokarm całą powierzchnią ciała.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *